Pesymistycznie nie tylko o debacie

Maciej Błachowicz

Co mają nam do zaproponowania Karolina Pawliczak, Andrzej Plichta i Grzegorz Sapiński w kwestii rewitalizacji Kalisza? Po spotkaniu w dniu 6 listopada 2014 r. zabrałem się ponownie za przesłuchanie wypowiedzi a do analizy wybrałem dwa przypadkowe pytania.

Zacznijmy od wielkiego nieobecnego – Janusza Pęcherza. Przyczyny swojej absencji prezydent wyjaśnił krótko w debacie zorganizowanej przez radio Centrum: otóż nie było po co iść, bo inni kandydaci opowiadają bajki. Jeśli tak, to włodarz miasta konsekwentnie nie powinien chodzić na żadne spotkania z kontrkandydatami poza oczywiście uczestnictwem w akcji „Cała Polska czyta dzieciom”. Jeśli chce szanować organizatorów i wyborców (zdanie o przeciwnikach już znamy) lepiej byłoby pilnie uczestniczyć we wszystkich debatach niezależnie od ich poziomu a nie samemu opowiadać bajeczki, że „rozmowa o sprawach miasta jest nie tylko potrzebna, lecz wręcz konieczna”.

Jak będzie wyglądał udział mieszkańców w podejmowaniu decyzji w procesie rewitalizacji?

Andrzej Plichta, Grzegorz Sapiński i Karolina Pawliczak zgodnie odpowiedzieli, że nie wyobrażają sobie podejmowania decyzji bez udziału mieszkańców. Grzegorz Sapiński dodał nawet, że zmiany trzeba w szczególności przekonsultować z mieszkańcami śródmieścia bo ich rewitalizacja dotyczy w szczególności. Brzmi mądrze tyle, że cóż innego mieli powiedzieć. Znajdźcie mi przed wyborami polityka, który powie, że udział kaliszan powinien być mały, który wyobraża sobie, że głos mieszkańców będzie lekceważony. Czy tak trudno zrozumieć, że nie chodziło o to, czy udział ma być duży czy mały tylko jak będą wyglądały procedury konsultacji? Próbę pokazania jak może to wyglądać dała Karolina Pawliczak wspominając o możliwości internetowych głosowań i o tym, że w wielu krajach nawet kolorystyka jest konsultowana z mieszkańcami. Pomijając ocenę sensowności głosowania za pomocą internetu (zostawiam to wyborcom) była to jedyna odpowiedź na pytanie. Pod „dużym udziałem społeczeństwa” mógłby się podpisać obecny prezydent, który chwali się „licznie przeprowadzanymi konsultacjami”. Jeśli tak samo dialog społeczny wyobrażają sobie jego kontrkandydaci (wy się wypowiecie, my wybierzemy to, co nam pasuje), to ja za taki udział w rewitalizacji dziękuję.

Jak poradzić sobie z problemem biedy na terenach rewitalizowanych?

Odpowiedź na to pytanie pokazuje moim zdaniem bezradność wobec problemu biedy. Układając je miałem przed oczyma takie fragmenty miasta jak choćby ulica Jabłkowskiego. Ogniska biedy w których ludzie mieszkają w warunkach niegodnych – w wilgotnych norach pozbawionych ubikacji. Grzegorz Sapiński doradził zamrożenie czynszów w prywatnych kamienicach w zamian za remonty sfinansowane przez miasto. Karolina Pawliczak ograniczyła się do obietnicy, że zajmie się ubóstwem nie tylko na terenach rewitalizowanych ale nawet w całym mieście. Świetnie! A jak Pani to zrobi Pani Karolino? Andrzej Plichta wypowiedział mądrość, że jeśli proces rewitalizacji zostanie przeprowadzony prawidłowo to biedy nie będzie. Wszyscy politycy zgodnym chórem zapewnili, że ich priorytetem będzie zwiększenie ilości miejsc pracy. Ich kontrkandydat Janusz Pęcherz z pewnością miałby podobny priorytet. Jest to zresztą leitmotiv i samograj każdych wyborów i polskich polityków. Od 25 lat politycy obiecują nam, że tylko ich wybierzmy i poprawi się sytuacja gospodarcza a więc też i będzie praca. Nic takiego nie dzieje się jednak ani w skali ogólnopolskiej ani w samym Kaliszu. Sądzicie, że coś się zmieni po wyborach?

Stracony czas

Niestety muszę się zgodzić z obecnym prezydentem. Oczekując poważnej debaty i pomysłów srodze się zawiodłem. Były bajki i to nie koniecznie na poziomie biskupa Krasickiego czy Jeana de Le Fontine’a. Jest tym gorzej, że chcąc rzeczowej dyskusji udostępniliśmy kandydatom pytania. Wszystko na nic. Czy ktokolwiek z nich zapoznał się choćby z „Założeniami Narodowego Programu Rewitalizacji Miast 2022”? Istnienie tego dokumentu śladowo występuje w wypowiedzi Grzegorza Sapińskiego, nazwa jednak nie pada. Czy kandydaci radzili się jakiś specjalistów, choćby architektów, których jednak kilku w mieście mamy? Czyżby chętni do najważniejszego fotela w mieście uważali, że wystarczy wykazać się wiedzą, że rewitalizacja to nie tylko pomalowanie fasad, złożyć mnóstwo niezobowiązujących obietnic i na dokładkę okrasić to frazesami np. o udziale społeczeństwa w rządzeniu? Czy liczą, że w ten sposób durny (wyborca) pobiegnie do urny? Myślę, że dziś to nadal za mało aby udało się wysłać na polityczną emeryturę Janusza Pęcherza. Szkoda i to nie tylko dlatego, że wybierając pójście na debatę „Rewitalizacja – naprawa miasta” zrezygnowałem ze spotkania o kaliskiemu artyście – Krzysztofowi Marksie.

Komentarze

1 Comments

  1. Alex

    Świetne podsumowanie polityków…tylko obiecują a później będzie że tego się nie dało, brakło funduszy, trzeba było wybrać jeden pomysł jako priorytet a na resztę też przyjdzie pora…bla bla bla i co wybory to samo…więc po co iść głosować a później sobie w twarz pluć że na tego głosowałem miał coś zmienić a wyszło jak zawsze…

Comments are closed.