Miasto Kalisz i KIM dzielą się swoją wiedzą i praktyką

Mieszkańcy decydują o pieniądzach – co z tego wyszło?

Dawno, dawno temu… a dokładnie przed 7 laty – Sieć Obywatelska Watchdog Polska zorganizowała konferencję, na której zadawaliśmy sobie i ekspertom pytanie z czego wynika słaba aktywność obywateli w życiu publicznym oraz jakie rozwiązania mogą przyjąć władze samorządowe, aby wesprzeć uczestnictwo mieszkańców we wspólnych sprawach. Uznaliśmy wtedy, że jednym z najsilniejszych instrumentów angażowania jest proces uchwalania budżetu – jako corocznego przedsięwzięcia, odbywającego się wedle ustalonych zasad i istotnego dla życia mieszkańców. Więcej tutaj.

Tak rozpoczęła się nasza przygoda ze staniem na straży funduszu sołeckiego, który został uregulowany ustawowo pół roku później, czytaj tutaj. Pilnowaliśmy, aby rady gmin podejmowały uchwały o przyjęciu lub nieprzyjęciu budżetu na kolejny rok, licząc na to, że takiej decyzji będzie towarzyszyła dyskusja o wspólnych sprawach. Zwracaliśmy uwagę na dokumentowanie zebrań wiejskich, aby było jasne kto i w jaki sposób podejmował decyzje o wydawaniu wspólnych pieniędzy. Walczyliśmy o nieusuwanie przepisu o niepodważalności decyzji mieszkańców oraz to by mogli zaplanować wydawanie pieniędzy zgodnie ze swoimi potrzebami, bez ingerencji wójtów i burmistrzów. (więcej tutaj). Mamy poczucie, że te kilka lat obowiązywania funduszu przyniosło rezultaty. Mieszkańcy mają poczucie że to należne im pieniądze i widzą rezultaty swoich decyzji każdego dnia. Wiedzą, że nikt nie może za nich zdecydować i znają wagę swojego głosu.

Zawsze byliśmy wielbicielami funduszu sołeckiego, dlatego chętnie włączyliśmy się w debatę o budżetach obywatelskich w miastach. Tu nasza opinia jest mniejszościowa – oczekiwalibyśmy minimalnych standardów prawnych. Boimy się bowiem zniekształcania dobrego pomysłu na wzmacnianie obywatelskości poprzez brak debaty, jawności, jasnych zasad, gwarancji wpływu i elementu wspólnotowości. Faktem jednak jest, że ostatnie lata „dziania się” funduszy obywatelskich spowodowały przeniesienie nas do zupełnie innej rzeczywistości w mówieniu o wspólnych pieniądzach.

I dlatego Polska ma się czym dzielić. Mamy sporą praktykę – dobrą, złą, początkującą i zaawansowaną. To kopalnia inspiracji, refleksji i motywacji do działania dla innych. Dlatego zapraszamy do nas osoby z innych krajów. Pokażemy różnorodność, a oni wezmą co zechcą.

Dzięki świetnej współpracy z Centrum Informacyjnym dla Władz Lokalnych w Mołdawii, przyjedzie do nas grupa z tego kraju. Są to urzędnicy, aktywiści miejscy, osoby z organizacji i radni. Pochodzą z pięciu miejsc. Z ponad trzydziestotysięcznego Orhei, gdzie podjęto już pierwszą próbę wprowadzania budżetu, z prawie czterdzistotysięcznego Ungheni, w którym urzędnicy przyglądają się budżetowi obywatelskiemu z ciekawością, z nieco większego Cahul, w którym burmistrz chce pracować z budżetem obywatelskim. Dwie osoby pochodzą ze wsi Cosnita (Kosznica) – należącej do Mołdawii, ale odciętej od reszty kraju przez Naddniestrze. Pojawią się też przedstawiciele stolicy – Kiszyniowa.

Grupę poznaliśmy podczas naszej wizyty w miejscowości Cahul, gdzie zorganizowano okrągły stół na temat budżetu obywatelskiego. Wziął w niej udział Piotr Choroś z urzędu Miasta w Lublinie i Katarzyna Batko-Tołuć z Sieci Watchdog, Usłyszeliśmy co interesuje Mołdawian, jakie zadają pytania, jakie mają podejście do tematu. Zaplanowana przez nas wizyta ma opowiedzieć o tematyce z wielu punktów widzenia i podkreślić istotne aspekty. Zaczynamy od miejscowości Margonin w Wielkopolsce. To gmina, która właśnie zaczęła zmieniać statuty sołectw, a budżet sołecki ma od dwóch lat. Chcemy aby nasi goście usłyszeli jak to jest zaczynać proces oddawania głosu mieszkańcom. Później zobaczą jeszcze dwa sołectwa – jedno wielokrotnie nagradzane i mające fundusz sołecki od samego początku obowiązywania ustawy (Krzykosy) i Tarnowską Wolę, która chce się pochwalić nie tylko funduszem sołeckim, ale także korzystaniem z inicjatywy lokalnej.

Odwiedzimy także kilka miast. Najpierw Konin, w którym budżet budzi wiele emocji. Mieszkańcy zdobywają niezależność, a miasto uznaje ich prawo do podejmowania decyzji. Na przeciwko magistratu w Koninie stoi wielki elektroniczny licznik długu publicznego sfinansowany z budżetu obywatelskiego. Nieco dalej z kolei świetna inicjatywa, która łączy mieszkańców – Kolorowa Ściana. To instalacja na nakrętki – mieszkańcy wspólnie je zbierają na wybrane przez siebie cele. Konin to także miasto partnerskie jednego z naszych gości – Ungheni.

Odwiedzimy też Kalisz, w którym chcemy pokazać jak można wytrwale pracować z mieszkańcami nad budżetem. Mamy zamiar odwiedzić inicjatywę Liczy się miasto, która zachwyca pomysłami włączania ludzi do działania poprzez warsztaty, filmiki, wystawy. Robi to od trzech lat i widać efekty tej solidnej pracy. Na ich spotkania przychodzą mieszkańcy i urzędnicy. Odbywają się gorące dyskusje. To świetny przykład tak popularnego, a w rzeczywistości rzadkiego, Partnerstwa. Celowo napisanego wielką literą.

Kolejnym miastem na trasie będzie Kutno. Tu z kolei skupimy się na ewaluowaniu budżetu obywatelskiego. To miasto przeprowadziło bardzo solidną ocenę. Skoro budżet ma osiągać cele społeczne, to ewaluacja jest nieodzownym elementem procesu. To powinno być standardowe podejście do tematu. Więcej tutaj.

Nasi goście będą też mogli zapoznać się przykładem pracy nad włączaniem młodzieży w tworzenie budżetu. W tym celu – dzięki pośrednictwu Krajowego Stowarzyszenia Sołtysów – pojedziemy do Kłodawy. Spotkamy się także z dyrekcją Domu Kultury Śródmieście w Warszawie. To z kolei przykład jak budżet obywatelski może objąć instytucję.

Na zakończenie wizyty nasi goście zawitają do Pracowni Badań i Innowacji Społecznych Stocznia. Tam zapewne zadadzą wiele pytań o sprawy, które zastanowiły ich podczas wizyty. Zależy nam też aby dowiedzieli się jakie wyniki przyniosło w Polsce wspólne pracowanie nad standardami budżetu (a te właśnie skoordynowała Stocznia). Nasi goście sami, dosyć spontaniczne, taką wspólną pracę obiecali sobie podczas wspominanego okrągłego stołu w Cahul. A spotkali się dzięki wsparciu niezwykle zaangażowanego dyrektora polskiej placówki w Mołdawii – Tomasza Horbowskiego.

Ta wizyta jest dla nas podsumowaniem wielu lat pracy. Przygotowując ją zobaczyliśmy drogę, którą przeszliśmy w Polsce do dziś. Dziś dyskusja o wydawaniu pieniędzy przez mieszkańców wrze. A pamiętamy przecież czasy, gdy tak nie było. Wypracowaliśmy też na tyle dużo różnorodnych doświadczeń, że jest czym się dzielić z tymi, którzy chcą je poznać. A co najważniejsze, nie pokażemy wcale Polski lukrowanej, którą często prezentuje się odwiedzającym gościom. Przyjeżdżają do nas ludzie, którzy mają swoje cele i pytania. My im chcemy pokazać się tacy, jacy jesteśmy w Polsce. Sami wybiorą co wykorzystają.

Komentarze