Jednoosobowy komitet

Halina Marcinkowska, członkini KIM i Towarzystwa Opieki nad Zabytkami pisze:

W grudniu 2015 r. radny Tadeusz Skarżyński złożył interpelację dotyczącą przeniesienia szczątków żołnierzy Armii Czerwonej z cmentarza przy ul. Częstochowskiej na teren wojskowego cmentarza przy ul. Tuwima. Prezydent Kalisza uzależnił podjęcie decyzji od stanowiska Miejskiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Ponieważ jako członek tego komitetu do chwili obecnej nie otrzymałam zaproszenia na spotkanie w tej sprawie, zapytałam w ratuszu osobę zajmująca się koordynacją pracy komitetu. Ku swemu zdziwieniu usłyszałam, że nie będzie takiego spotkania, a decyzję w tej sprawie podjął przewodniczący komitetu. Jeśli praca tego organu ma tak wyglądać, to chyba coś jest nie tak. Po co powołuje się komitet, skoro i tak spotyka się on raz w roku a decyzje podejmowane są jednoosobowo.

Jako osoba, której kandydaturę do komitetu zgłosiły dwie kaliskie pozarządowe organizacje, przedyskutowałam z nimi interpelację radnego Skarżyńskiego i wspólnie zdecydowaliśmy o naszym stanowisku. Nie dane mi było jednak zabranie głosu w tej sprawie i przedstawienie opinii środowisk, które reprezentuje. Przewodniczący Wincenty Pawlaczyk, który sam podjął decyzję w imieniu komitetu, uznał, iż niezbędnym będzie zainstalowanie na terenie cmentarza monitoringu miejskiego. Uznać można, że tym samym, przewodniczący Pawlaczyk jest przeciwny przeniesieniu cmentarza, ale takie słowa wprost nie padły.

Zastanawia nas po co powstał KOPWiM, skoro decyzję w jego imieniu podejmuje jedna osoba?

 


 

Zdjęcie: wkaliszu.pl.

Komentarze