Co jest grane?

Dyrektor departamentu kultury Urzędu Marszałkowskiego Włodzimierz Mazurkiewicz odmówił spotkania grupie publiczności i przedstawicieli NGO, popierających Magdę Grudzińską, obecną szefową Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu.

Zamknięcie

Od trzech miesięcy nad kaliskim teatrem zebrały się ciężkie chmury. Niespodziewanie, bo przez publikacje prasowe szefowa tej sceny dowiedziała się, że część zespołu artystycznego jest w stałym kontakcie z Włodzimierzem Mazurkiewiczem, dyrektorem departamentu kultury Urzędu Marszałkowskiego, instytucji prowadzącej dla teatru. Z tych samych publikacji można było się dowiedzieć, że oponentom nie podoba się program artystyczno-społeczny zaproponowany przez Magdę Grudzińską.

Argumenty tej strony zostały wysłuchane przez dyrektora, który na przykładzie produkcji przedstawienia „Miasto pustych pianin” (2700 widzów, 180 tys. zł koszt produkcji, dochód 70 tys. zł) głośno dowodzi niekompetencji obecnej gospodyni sceny (trzeba jednak pamiętać, że spektakl jest nadal grany i powyższe dane mogę ulec zmianie). Chwilę później Marek Woźniak, marszałek Urzędu Marszałkowskiego, dotychczas przychylny Magdzie Grudzińskiej, ogłosił nowy konkurs na dyrektora Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu, choć nie musiał tego robić.

Sprawa nie jest jednak oczywista. Magda Grudzińska ma swoich zwolenników w mieście, ale ta część kaliskiej publiczności nie została przyjęta ani przez marszałka, ani przez pana dyrektora departamentu. Wstępny termin wyznaczony na 3 lutego przez asystentkę dyrektora odroczono na czas… po rozstrzygnięciu konkursu. Dowiedzieliśmy się także, że nie będzie możliwości przyjrzenia się konkursowym rozmowom w roli obserwatora społecznego (o tym szerzej w następnym wpisie).

Otwarcie

Kilka kaliskich stowarzyszeń społecznych (Teatr ADO, KIM, Fundacja Kwadratura, Fundacja Rozwoju Inicjatywa Kreatywnych) już w grudniu wysłało do marszałka listy popierające obecną dyrektor. Wskazujemy w nim, że teatr stał się miejscem inicjującym dyskusje na palące problemy rzeczywistości (np. uchodźcy), że scena twórczo czerpie z historii miasta i stawia pytania o to, co z niej zostaje (spektakle: „Klęski w dziejach miasta”, „K. albo wspomnienie z miasta” – reż. Weronika Szczawińska, „Miasto Pustych Pianin” – reż. Lena Frankiewicz). Podoba się nam nietradycyjny tok narracji i forma proponowanych przedstawień.

Wśród oryginalnych inicjatyw, które powinny wzbudzać uznanie, wymieniamy: wprowadzenie funkcji pedagoga teatralnego, czyli otwarcie na widza szukającego drogi do sztuki scenicznej (o przemianach w sztuce trzeba wiedzieć coś więcej, żeby je docenić), zainaugurowanie jury społecznego obradującego równolegle z jury profesjonalistów w czasie flagowej dla Kalisza imprezy „Kaliskich Spotkań Teatralnych. Festiwalu Sztuki Aktorskiej”, włączenie kaliskiej placówki do ogólnopolskiego programu „Kultura Dostępna” (projekt „Zobacz, usłysz, poczuj teatr” – audiodeskrypcja i tłumaczenie na Polski Język Migowy umożliwiający zapoznanie się ze sztuką teatralną widzom niewidomym i słabowidzącym oraz niesłyszącym i słabosłyszącym).

Wymienione działania są spójne z koncepcją programowo-organizacyjną, złożoną przez Magdę Grudzińską jeszcze jako kandydatką do objęcia sterów kaliskiej sceny (pełna wersja koncepcji „Teatr miejski” dostępna tutaj).

Poszerzanie

Co się stało przez dwa i pół roku, że ta sama władza, która zaakceptowała wybory artystyczne Grudzińskiej zapisane w jej programie, obecnie odwróciła się od pani dyrektor? Z frekwencją teatralną jest jak z łaską pańską, która na pstrym koniu jeździ. „Miasto pustych pianin” nie zarobiło, ale bilety na „Najgorszego człowieka” w reż. Anny Smolar, ambitną sztukę młodej reżyserki uhonorowanej w ub. roku Paszportem „Polityki”, sprzedają się na pniu.

Ludzie idą, bo podczas 2,5 rocznych rządów Magdy Grudzińskiej w kaliskim teatrze udało się poszerzyć krąg publiczności. Odeszło część admiratorów fars i widzów preferujących „klasyczną” estetykę, ale dołączyli poszukiwacze oryginalnych form wypowiedzi i ci, którzy nie są na tyle zasobni, żeby za bilet teatralny zapłacić krocie. To druga strona mniejszych dochodów teatru, jak w życiu, coś za coś.

Co ważne, artystyczna wartość obecnych propozycji sprawdza się w szerszej konfrontacji; spektakl „Klęski w dziejach miasta” znalazł się w finale 22. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej (czerwiec 2016), Krzysztof Kaliski otrzymał Nagrodę Główną dla Osobowości Artystycznej za opracowanie dźwięku w spektaklach „Afryka” i „Klęski w dziejach miasta” (Rzeszowskiem Spotkania Teatralne – Festiwalu Nowego Teatru, październik 2015). Sypią się kolejne zaproszenia.

Jest jeszcze jeden argument przemawiający za Magdą Grudzińską, który wojewódzkie władze niestety przemilczają. Drugi rok teatr ma dodatni budżet. Z frekwencją jest jak z dyrektorem teatru: gdy nie pasuje, można go zmienić.

 

 

Fot. Bartek Warzecha

Komentarze