Kaliska Żabo, daj żyć!

Maciej Błachowicz, przewodniczący Komitetu Rewitalizacji, członek KIM:

Jednym z celów działalności komitetu jest dbałość o to, aby mieszkańcy byli dobrze poinformowani o planach i projektach miasta. Prawdę mówiąc, nie jest z tym dobrze – wskazanych dokumentów nie można znaleźć na stronie internetowej miasta, a jeśli znajdują się one w Biuletynie Informacji Publicznej to są one trudne do znalezienia. Dlatego jako przewodniczący poprosiłem Wydział Rozbudowy i Inwestycji o przekazanie na moje ręce skanów projektów inwestycji miejskich – remontu baszty Dorotki, fontanny na placu Kilińskiego, przebudowy plant miejskich i budowy archiwum miejskiego przy UM na ul. Krótkiej. Muszę powiedzieć, że WRMI zachował się wzorcowo. Materiały otrzymałem błyskawicznie i udostępniłem je w przestrzeni Internetu oraz rozesłałem do lokalnych mediów. To jednak tymczasowe rozwiązanie, dlatego też będę starał się przekonywać, aby miasto, gdy staje się właścicielem projektu, umieszczało go w miejscu dostępnym dla wszystkich, tj. np. na portalu kaliskiej rewitalizacji. Najlepiej w postaci wizualizacji i linku do projektu szczegółowego. Nie ma się czego bać, pod warunkiem, że projekty są dobre. Takie obronią się same.

Nasze władze niewiele zrozumiały z lekcji, którą dało nam Zawodzie – kosztowna inwestycja nie przyciągnęła turystów, czego świadectwem są zarastające parkingi.

Nie przyciągnęła, bo trudno zrobić konkurencję marce takiej jak Biskupin. Jeśli coś ma przyciągnąć turystów, to musi być atrakcyjne, ale przede wszystkim oryginalne i dobre w sensie estetycznym (dobre – ponadczasowe). Dotychczas nie wpadliśmy na żaden pomysł, nie wymyśliliśmy żadnej spójnej strategii promocji, ani nie stworzyliśmy żadnej spójnej strategii turystyki, a dopóki takie się nie pojawią, naszym zdaniem, muzea z żabami i wozami rzymskimi powinny być zakazane.

O braku strategii świadczy powielanie wystaw w muzeum i w ratuszu. Po obejrzeniu „Kalisza poprzez wieki” w MOZK turysta będzie mógł się zapoznać z kolejną (choć skromniejszą) ekspozycją „Kalisz poprzez wieki” w siedzibie magistratu. Ktoś powie: „No dobrze, ale fontanna będzie przynajmniej ozdabiać miasto”. Niestety i wodotrysk, i nasze myślenie o komponowaniu przestrzeni publicznej są obarczone podstawowym błędem: o wyborze architekta decyduje kryterium ceny – wygrywa nie ten, kto jest najlepszy, ale ten, kto przedstawi najtańszą kalkulację. W efekcie powstające dziwnotwory krytykowane są jako brzydkie (sławna fontanna „Nastroje”) lub bardzo szybko się psują (ten sam przykład). Kto nie wierzy, niech porówna jakość usług najtańszego „darmowego” dentysty z NFZ z renomowanym dentystą prywatnym.

Trzeba powiedzieć wprost. Jest skandalem, że przy inwestycjach, na które wydajemy grube miliony, oszczędzamy na jakości projektu. Czasem warto być pozornie rozrzutnym, czasem warto być oszczędnym. Czy w tym przypadku wybraliśmy właściwe rozwiązanie?zaba

Nie zamierzamy się znęcać nad żabą (kaliską) o estetyce gipsowej figury ogrodowej z hipermarketu (byłoby taniej). Nie będziemy się też znęcać się nad „płaczącą cicho Dorotką opowiadającą swoją legendę po naciśnięciu guzika” (sic!). Nie zadamy pytania, „w jaki sposób dzięki fontannie i wywróceniu plantów do góry nogami podniesie się jakość życia mieszkańców”. Nasze pytanie brzmi, czy rzeczywiście te cuda przyciągną do miasta gości spragnionych wrażeń z Dorotką i żabą?

Komentarze